Gildia Słowa: Zine

Necromunda - Gangi Venatorów - elitarni łowcy nagród

VENATORZY – ELITARNI ŁOWCY NECROMUNDY

Venatorzy to tajemnicze i często zawiązywane jedynie tymczasowo grupy łowców nagród, gromadzące w swych szeregach najemników i wyrzutków, dla których najbardziej kuszącą obietnicą są żądza krwi oraz wizja zarobienia pokaźnej sumy kredytów. Ich specjalnością jest ściganie wszelkiej maści przestępców – od wyjętych spod prawa psioników po doskonale zorganizowane gangi, którym wydaje się, że są poza zasięgiem imperialnej sprawiedliwości. Dla Venatorów nie istnieje cel, którego nie warto wytropić, niezależnie od stopnia niebezpieczeństwa.

Każdy członek takiego zespołu to osobna, nierzadko mroczna historia, pełna sekretów i pogmatwanych motywacji. W ich szeregach spotyka się przedstawicieli najróżniejszych Domów i klanów, którym przyświeca wspólny cel: pojmać (żywcem lub martwego) wroga i udowodnić swoją wartość. Ci, którzy zawrą układ z Gildią Kupiecką lub Domem Imperialnym, mogą liczyć na szereg przywilejów, łącznie z zapewnieniem nowych zleceń. Inni łowcy zdani są wyłącznie na własną reputację, co bywa drogą do sławy, ale i prostą ścieżką ku zgubie.

POCHODZENIE

Na całej Necromundzie, w dusznych i nieprzyjaznych korytarzach miast-kopców, można natknąć się na zastępy ogłoszeń – listy gończe wiszą na rdzewiejących ścianach, bramach i słupach, przyciągając wzrok śmiałków łaknących nagród. Od zrujnowanych poziomów w dolnych partiach ula po zadaszone pasaże w strefach handlowych – wszędzie tam trafiają informacje o poszukiwanych zbrodniarzach. Dla grup ambitnych zabójców jest to szansa na zdobycie łatwego – choć okupionego krwią – zarobku. Te luźno zorganizowane, lecz śmiertelnie skuteczne bandy łowców nagród przyjęły nazwę „Venatorzy”. Pochodzi ona od archaicznego słowa w Wysokim Gotyku, oznaczającego polowanie.

W skład tych grup wchodzą przeróżne typy: zdeterminowani wojownicy Goliath, trujące niczym węże asasynki Domu Escher, byli stróże prawa, którzy sami poszli na dno, czy wygnana szlachta z wyższych poziomów. Większość działa z błogosławieństwem któregoś z Domów lub Gildii, identyfikując się za pomocą tokenów przysięgi łowieckiej. Jednak nie wszyscy Venatorzy legitymują się oficjalną licencją. W miastach-kopcach rzadko zadawane są pytania, kiedy ktoś podrzuca ciało lub jeńca – dowód na wykonane zlecenie.

Niektórzy Venatorzy przybywają nawet spoza Necromundy. Xenos, mutanci czy przybysze z odległych światów często wchodzą w skład tych nieformalnych załóg, o ile wykazują się przydatnymi umiejętnościami. Legendy głoszą, że słynni łowcy tacy jak Gor Halfhorn, Yar Umbra czy Grendl Grendlsen sami nie pochodzili z Necromundy, a mimo to nie mieli problemu z odnalezieniem się wśród lokalnych drapieżników.

Najokrutniejsi lub najbardziej „renomowani” Venatorzy bywają członkami starych Rodzin Egzekutorów. To elitarne rody zawodowych morderców, które od pokoleń wykonują rozkazy wydawane przez Lorda Helmawra. Przykładowo, Wu-Kang to gang wywodzący się z rodu Ran Lo, stworzony przez morderczego Wua Pięść i skupiający jego potomków. Ich ciała pokrywają tatuaże w formie wijących się bestii i symboli klanowych, a wyszkolenie w walce wręcz sprawia, że upatrują oni prawdziwej przyjemności w fizycznej konfrontacji z ofiarą. Z kolei rodzina Jarlgar Headhunters pochodzi z jałowych Pustkowi. Traktowani przez wszystkich „dzicy”, są mimo wszystko przyjmowani w ulach w zamian za regularne zdawanie łowczych trofeów. Jeszcze inni, jak klan Janus, nie są nawet tradycyjnym klanem, lecz grupą klonów wyhodowanych na zamówienie Domu Escher – fizycznie identycznych i posługujących się imieniem swego dawcy genów.

Patronat Gildii lub Domu Imperialnego nad Venatorami przyjmuje różne formy. Bywa, że jest to jedynie token przysięgi, czasem jednak Gildie utrzymują własnych łowców w formie stałej kadry. Adjuratorzy – tacy jak słynny Baertrum Arturos III – ścigają innych Venatorów, którzy łamią zobowiązania, a Kajdaniarze tropią zbiegłych niewolników. Są też łowcy, którzy od lat działają na zlecenie konkretnej Gildii. Przykładem jest Eyros Slagmyst, hybryda człowieka i czegoś jeszcze, który wraz z oddziałami Żniwiarzy Wody z Primusa wykonuje najtrudniejsze zadania, od egzekucji złodziei wody aż po brutalne pacyfikacje osad.

PSYKERZY I ŁOWCY PSYKERÓW

Wielkim wyzwaniem i zarazem łakomym kąskiem dla Venatorów są kontrakty na głowy psioników. O ile w Imperium psykerzy podlegają licznym restrykcjom, to na Necromundzie dość często wymykają się kontroli, co oznacza ryzyko rzezi i psychicznego spustoszenia. Dom Imperialny traktuje takich nieokiełznanych psioników jako najgroźniejszych buntowników – i wystawia na nich otwarty kontrakt ivhojne nagrody. Jednak decydując się na ściganie czarowników, trzeba liczyć się z nieobliczalnymi mocami Osnowy.

W tej niezwykłej branży specjalizują się tzw. Venatorzy-Łowcy Czarownic, należący do najtwardszych i najbardziej przerażających najemników w mieście-kopcu. By mierzyć się z mocami psionika, używają granatów psyk-out, inhibitorów neuralnych czy różnorodnych sztuczek technologicznych i religijnych rytuałów, mających chronić umysł przed wpływami Osnowy. Niektóre grupy takich Venatorów, wprost deklarują wierność Doktrynie Odkupienia, wierząc, że niezłomna wiara staje się tarczą przed atakami psychiki. Część plotek mówi nawet o współpracy Adepta Sororitas z łowcami psykerów, gdy cel stanowi prawdziwa herezja, którą trzeba wypalić do ostatniego korzenia.

Są też Venatorzy, którzy sami posiadają zdolności psioniczne. Tacy psykerzy, jeśli są w stanie nad sobą zapanować, okazują się bezcennym atutem przy schwytaniu innego czarownika – czasem nic tak nie działa na psychikę zbuntowanego psyka jak perspektywa starcia z innym, równie potężnym. Znane są przypadki, w których Dom Imperialny lub Gildia Kupiecka delegują Sankcjonowanych Psykerów do wspierania polowań na nieautoryzowane jednostki. Powstają także gangi całkowicie złożone z władających osnową, jak Bractwo Wyrdów, formalnie istniejące za przyzwoleniem władzy w zamian za zgodę na wszczepienie sobie implantów posłuszeństwa.

SZLACHTA

W gronie Venatorów nie brakuje również osobistości wywodzących się z rodów klanowych czy szlacheckich, którym przyświecają iście arystokratyczne ambicje. Tacy łowcy nagród często dysponują dostępem do lepszej broni, ekwipunku i kontaktów, choć jednocześnie zasilają szemrane środowisko łowieckie swą rozbuchaną dumą. Belladonna Familus Umathurn De’Escher, córka samej Matriarchini Majoris Orleny Deytheros, stała się ikoną Venatorów w Klastrze Palatyńskim. Często pracuje w pojedynkę albo w towarzystwie lokalnych gangów, które dostarczają jej informacji o celu – w zamian za część łupu.

Kiedy jednak sytuacja wymaga ścisłej współpracy, Belladonna dołącza do innych Venatorów. Wraz z grupą znaną jako Złamane Ostrza – wyrzutkami szlacheckich rodów, drugimi synami i odtrąconymi córkami arystokracji – pokazała, co oznacza determinacja człowieka gotowego na wszystko w imię kontraktu i adrenaliny. Zasłynęli z obrony zapory w Dust Falls przed hordą żywych trupów, powstałych w wyniku neuronowej plagi. Sama Belladonna targowała się z Gildią niemal do ostatniej chwili, żądając podwyższenia stawki za „brudzenie sobie zbroi flakami zombie”. W ten sposób dowiodła, że w świecie Necromundy nie tylko stal i strzelby, ale i umiejętność negocjacji decydują o nagrodzie i zwycięstwie.

RYTUAŁY POLOWANIA

Sposób, w jaki Venatorzy postrzegają swoje zajęcie, może znacznie odbiegać od stereotypu „zwykłego” łowcy nagród. Wielu z nich traktuje każde polowanie niemal jak rytuał, a sam moment przejścia pod wspólny szyld bractwa Venatorów zbliża się do obrzędu religijnego. W najstarszych tradycjach Necromundy łowcy porzucają dawne tożsamości, zakładają płaszcze, kaptury lub ekscentryczne maski – często zdobione symboliką klanów czy pętlami egzekutora. Gdy przekraczają próg osady, cisza przerywana jest tylko przez szept: „Venatorzy tu są”. A to z reguły zapowiedź rozlewu krwi.

Wśród tych twardych i pozornie pozbawionych skrupułów mścicieli zdarzają się postacie opętane wiarą tak skrajną, że niebezpiecznie ociera się ona o fanatyzm. Polują nie tylko dla zysku, lecz również dla wykorzenienia herezji czy degeneracji. Wielu łowców stoi na krawędzi uznania ich za sektę śmierci, którą toleruje się tylko dlatego, że zabija wrogów Imperium. Jednak póki Dom Imperialny i Gildie mogą z nich czerpać korzyści, pozostają integralnym elementem ponurej rzeczywistości Necromundy.

W tym brutalnym, ale i fascynującym świecie wielu łowców jest chodzącą legendą. To właśnie oni – wolni strzelcy, mordercy z powołania i żołnierze fortuny w jednym – wyznaczają tempo i granice tego, jak daleko można się posunąć, by zaprowadzić (lub obalić) prawo na zagłodzonej, zatrutej, a wciąż żyjącej planecie.

#### Subscribe to my blog

#40k #Necromunda #nr-9