Necromunda - Gangi Ironheads - inżynierowie planety
ŻELAZNOGŁOWI
Niewiele ras potrafi tak skutecznie przetrwać na skażonym globie Necromundy, jak Squaci, którzy mimo niszczycielskich warunków tego świata przyczynili się do jego rozkwitu w czasach, gdy Imperium dopiero zapuszczało tu korzenie. Oficjalne zapisy administracji imperialnej nie dostarczają wielu informacji o pochodzeniu tych wyjątkowo odpornych istot, sugerując jedynie, że w głębokiej i mrocznej przeszłości mogli dzielić wspólnych przodków z dzisiejszą ludzkością. Wiadomo jednak, że pierwsi Squaci przybyli na Necromundę niemal dziesięć tysięcy lat temu, niemal zaraz po zakończeniu wyniszczającej wojny domowej w galaktyce i ugruntowaniu władzy Imperium w tym regionie. Wówczas świat ten, wciąż pokryty bliznami po nieustających konfliktach, potrzebował odbudowy na masową skalę. Squaci – jako inżynierowie, architekci i nieustraszeni rzemieślnicy – wypełnili tę lukę, wnosząc niezrównane umiejętności. Dziesiątki klanów zjednoczyły swoje wysiłki, by wzmocnić fundamenty planety, czyniąc z Necromundy kluczowy ośrodek przemysłowy w Imperium. Wielu mieszkańców kopców żyje w nieświadomości, nie zdając sobie sprawy, jak ogromny dług wdzięczności wobec Squatów spoczywa na barkach każdego, kto korzysta z owoców tytanicznej industrializacji planety.
Z upływem stuleci Squaci, zwani dziś Żelaznogłowymi, zachowali półkoczowniczy styl życia, podróżując w wielkich pociągach lądowych, które przypominają ruchome twierdze. Każdy taki kolosalny pojazd, wyposażony w gąsienicowe podwozie, jest prawdziwym arcydziełem inżynierii. W trakcie wędrówek od kopalni do kopalni, monotonne dudnienie silników słychać z odległości wielu kilometrów – jest to sygnał, że klan poszukiwawczy podąża za obietnicą bogactw skrytych w zanieczyszczonych piaskach. Gdy załoga zadecyduje o dłuższym postoju, pojazdy formują tzw. laager – krąg masywnych maszyn, który potrafi trwać w bezruchu miesiącami lub nawet latami, aż wszelkie zasoby mineralne i chemiczne zostaną w danym rejonie wyeksploatowane do cna. W tym okresie z laageru wyruszają drużyny eksploracyjne, które przemierzają dzikie pustkowie, szukając kolejnych złóż, a także chroniąc swój klan przed wszelkimi zagrożeniami. Gdy teren zostaje uznany za wyczerpany, laager jest zwijany, a kolumna rusza w dalszą drogę, by rozpocząć wydobycie w nowym miejscu.
Dla wielu mieszkańców planety, Squaci jawią się jako dziwaczni inżynierowie, nieco „zbyt” zainteresowani starożytnymi artefaktami i zaawansowaną technologią, którą często rozbierają i składają na nowo, nie oglądając się na konserwatywne prawo Adeptus Mechanicus. Postrzega się ich też jako niekwestionowanych mistrzów poszukiwań – wszak zawsze zdają się wiedzieć, gdzie spoczywają najlepsze złoża, czy to rudy, czy chemicznych substancji pochodzących z prastarych odpadów. W rzeczywistości są jednak o wiele bardziej złożoną społecznością. To oni, a nie takie korporacje jak Utarnos Mining Combine czy oddziały Shalefist Miners z Pyłowych Rozpadlin, stanowią prawdziwe serce górniczego ducha Necromundy. Ci drudzy, nierzadko uważani przez masy za jedyny przykład populacji Squatów, stanowią jedynie „fasadę” większej i niezwykle starej cywilizacji. To cywilizacja zakorzeniona w wierze w Ancestral Core – antycznym artefakcie, którego tajemnice przekazuje się z pokolenia na pokolenie. Squaci stanowią rozgałęzienie niegdysiejszej potężnej rasy, ceniącej klanowe więzi i mistrzowską precyzję w konstruowaniu maszyn. Mimo że wielu z nich woli zachowywać dystans wobec reszty Necromundy, klany wydobywcze i ich Lordowie Karty stworzyli autarkiczną kulturę, która od tysiącleci egzystuje na pustkowiach, niejednokrotnie dłużej niż pamięć o niektórych domach szlacheckich czy klanach. Tylko Dom Imperialny i Lord Helmawr ma pełen wgląd w skalę działalności Squatów. To właśnie owe tajne umowy, łączące klany wydobywcze z władzami kopców, stoją u podstaw gospodarczej stabilności planety i siły władcy Necromundy.
Na granicach Wielkich Pustkowi Równikowych zlokalizowane są sanktuaria o wyjątkowym znaczeniu dla Żelaznogłowych. Tradycja głosi, że to właśnie w tych miejscach dwanaście pierwotnych klanów Squatów postawiło stopę na planecie i rozbiło pierwsze wielkie laagery. Po dziś dzień każde z tych historycznych terytoriów stało się potężną twierdzą, nieprzystępną dla intruzów i głęboko wrośniętą w skażoną glebę. Squaci wierzą, że w warstwach ziemi zalegają tam echa ich przodków, a liczne korytarze i komory, wydrążone w toku niekończących się prac górniczych, skrywają cenne depozyty kruszców, zapomnianą archeotechnologię, a nierzadko i pamięć o dawnych wojnach. Przez większość cyklu planetarnegoNecromundy, klany wydobywcze przebywają poza swoimi twierdzami, przemierzając różnorodne strefy pustkowia w poszukiwaniu bogactw. Jednak zawsze nadchodzi moment, gdy ponownie ciągną ku domowi – by odpocząć, nawiązać nowe umowy handlowe, pielęgnować więzi rodzinne i zadbać o stan rozległych tuneli, które rozgałęziają się pod umocnionymi fortecami.
W północno-zachodniej części planety szczególne znaczenie zyskały cztery klany wydobywcze – Anglish, Svardhol, Tapferkeit i Scragfrid – które potęgą i liczebnością przewyższają wszystkie pozostałe.
Klan Anglish
Osada klanu Anglish rozciąga się niedaleko najważniejszych szlaków handlowych łączących Kopiec Primus z Mynervą. To sprawia, że reprezentanci Anglish częściej stykają się z ludzkimi mieszkańcami Necromundy niż inne klany Squatów. Już od dawna słyną z talentu do negocjacji i handlu – potrafią poradzić sobie nawet z przebiegłymi kupcami Gildii Kupieckiej, którzy przywykli do wywierania presji czy oferowania łapówek w interesach z innymi kontrahentami. W przypadku klanu Anglish takie metody zwykle zawodzą. Dvabrok Złotoręki, Lord Karty Anglish, uchodzi za jednego z najbardziej wyrachowanych i przebiegłych handlowców wśród Squatów. Wielu uważa, że nadmiernie upodabnia się do ludzi i przejmuje ich „niemądre zwyczaje”, jednak on sam najwyraźniej nie zamierza się tym przejmować. Czerpie natomiast pełnymi garściami z bogactwa, jakie stale pomnaża. Jego klan docenia rozbudowany system kontaktów i umów, który zapewnia im stały przepływ towarów i surowców, pozwalając jednocześnie utrzymać względną niezależność od władców kopców.
Klan Svardhol
Dawniej Svardhol uchodzili za jednych z najpotężniejszych i najbardziej majętnych Squatów na Necromundzie, jednak ich los diametralnie się odmienił po tym, jak wrogie klany Orków zaatakowały planetę w jednym z krwawych rajdów. Twierdza Svardhol znajdowała się wówczas w pobliżu regionu, który dziś nazywany jest Czaszką – miejscu przeklętym i spalonym przez promieniowanie, pełnym rozległych labiryntów skał i toksycznych wyziewów. Choć obrońcy Svardhol stawili zaciekły opór, wiele dzielnic twierdzy zostało zrujnowanych. Ocalałe klany nie zapomniały jednak o tym przeżyciu. Dziś Svardhol to najbardziej wojowniczy Squaci, których bojowe drużyny, zwane Drill-kyn, znane są z nieugiętej determinacji. Wśród innych klanów krążą plotki, że niektórzy Svardhol wynajmują się jako najemnicy Domom Necromundy, co nie wszystkim się podoba. Gudnar Svardson, Lord Karty Svardhol, jest legendarnym weteranem, mającym na karku ponad trzy stulecia. Jego ciało pokryte jest bliznami, a każda z nich opowiada historię o stoczonych walkach i przetrwanych przeciwnościach. Gudnar marzy o zgłębieniu tajemnic Czaszki i rozbudzeniu dawnych kopalń, które ponoć wciąż kryją niezliczone złoża. Do tej pory każda z jego ekspedycji kończyła się fiaskiem, a straty w ludziach i sprzęcie rosły. Mimo to Lord Karty nie zamierza rezygnować – uparty charakter Svardhol jest szeroko znany na całej Necromundzie.
Klan Tapferkeit
Niedaleko tzw. Kopca Secundus, w północnym paśmie równikowych pustkowi, wznosi się ufortyfikowana twierdza klanu Tapferkeit. Są oni mistrzami wszelkich machin i wynalazków, a legenda głosi, że ich najstarsi przodkowie współtworzyli pierwsze miasta-kopce na Necromundzie. Dowodem na to ma być Necromagnium Underway – monumentalny tunel łączący obie półkule planety, którego ściany i stalowe podpory w wielu miejscach noszą wyryte symbole Tapferkeit. Na czele klanu stoi Vorgun Keitenson, Lord Karty Tapferkeit, który sam określa się mianem największego inżyniera w galaktyce. Często można go spotkać z głową pochyloną nad rozrysowanymi planami nowych konstrukcji lub w podziemnych warsztatach, gdzie osobiście testuje kolejne prototypy broni i narzędzi górniczych. W przeciwieństwie do lordów innych klanów, Vorgun nie przepada za częstymi kontaktami z ludźmi. Wręcz przeciwnie – woli otaczać się zaufanymi pobratymcami oraz maszynami, które uważa za bliższe swemu sercu niż nieprzewidywalni mieszkańcy kopców. Wielu członków klanu Tapferkeit podziela ten pogląd: wolą spędzać czas w cichych korytarzach i technicznych komnatach, pracując nad kolejnymi udoskonaleniami urządzeń niezbędnych do życia i walki na Necromundzie.
Klan Scragfrid
Wysoko w szczytach gór Spoil, na północnych krańcach Necromundy, swoją siedzibę ma klan Scragfrid. Słyną oni z wyjątkowej smykałki do odkryć – zarówno bogatych złóż surowcowych, jak i zapomnianej technologii. Niejedno już raz wyeksploatowane złoże potrafili tchnąć na nowo życiem, wygrzebując z głębi planety związki chemiczne, które umknęły uwadze innych poszukiwaczy. Ekscentryzm Scragfrid przejawia się również w ich niekończącej się fascynacji wszelkimi formami archaicznych urządzeń. Z radością pozyskują najróżniejsze relikty i „odnalezioną” technologię, aby następnie przeanalizować je w swoich laboratoriach i złożyć w odmienionej, nierzadko udoskonalonej postaci. Władczynią klanu jest Fraynar Scragson, Lord Karty Scragfrid – postać niezwykle barwna. Praktycznie każda jej wyprawa w niebezpieczne rejony planety kończy się przywiezieniem osobliwych trofeów, które ozdabiają wnętrza pociągów lądowych Scragfrid. Ponoć posiada w swojej kolekcji diamentowe oczy gigantycznego sump-pająka czy dziwną strzelbę-oszczep, zdobytą w starciu z harpią powłokową. Fraynar wzbudza zachwyt jednych i krytykę drugich, gdyż według bardziej konserwatywnych Lordów Karty jej nieustanny głód przygody bywa lekkomyślny. Mimo to wielu młodych Squatów z klanu Scragfrid uważa ją za wzór do naśladowania – symbol wolności i gotowości do odkrywania nieznanego.
Mistrzowie Karty
W hierarchii Squatów, którzy obrali drogę Poszukiwaczy, niewiele tytułów budzi taki szacunek, co ranga Mistrza Karty. Jedynie najbardziej zaprawieni w bojach i eksploracji, wieloletni weterani wypraw w najdalsze zakamarki Necromundy, mogą liczyć na tak prestiżową nobilitację. Taki zaszczyt wymaga błogosławieństwa Lorda Karty, a uzyskany tytuł trafia do wielkiej Karty Wydobywczej, najważniejszego dokumentu klanu. Dzięki wpisowi w Karcie Mistrzowie stają się współudziałowcami górniczego majątku i zysków. Z oczywistych powodów niewielu Squatów osiąga tę pozycję – setki lat surowego życia w niebezpiecznych warunkach to cena, jaką płaci się za dostęp do tajemnic najgłębszych warstw planety. Mistrzowie Karty to nie tylko doświadczeni eksploratorzy; często dysponują najlepszą bronią, jaką klan jest w stanie zaoferować, a także wyjątkowym uporem i determinacją w walce o bogactwa ukryte w niespokojnych strefach Necromundy.
Mistrzowie Wierceń
Każdy Mistrz Karty potrzebuje sprawnych zastępców do nadzorowania codziennych prac wydobywczych i ekspedycji, dlatego w strukturze Żelaznogłowych Karczowników wyodrębniono rangę Mistrza Wierceń. To oni zajmują się koordynacją robót na powierzchni oraz pod ziemią, utrzymując dyscyplinę w szeregach Drill-kyn i Kopaczy. Słyną z umiejętności wyczuwania nawet najdrobniejszych sygnałów wskazujących na potencjalnie wartościowe złoża surowców. Mówi się, że doświadczeni Mistrzowie Wierceń potrafią spojrzeć na jałową, toksyczną ziemię i niemal natychmiast wychwycić, gdzie w jej głębi skrywają się pokłady rudy bądź wyjątkowo niebezpieczne zjawiska geologiczne. Ich rola nie ogranicza się wyłącznie do wydawania rozkazów – to także utalentowani wojownicy, gotowi bronić swego klanu przed hordami mutantów, dzikimi bestiami czy bandytami z kopców, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.
Drill-kyn
Trzon każdego klanu wydobywczego, złożony z twardych i zahartowanych Squatów, którzy równocześnie pełnią funkcję górników i wojowników. Określa się ich mianem Drill-kyn – tych, co dzierżą wiertła i broń, zawsze gotowych bronić laageru. Choć w codziennej hierarchii klanu podlegają Mistrzom Wierceń i Mistrzom Karty, cieszą się sporym szacunkiem, gdyż to oni w praktyce napędzają wydobycie i zabezpieczają drogi transportowe w trakcie długich wypraw. Każdy Drill-kyn ma indywidualny udział w zyskach klanu, dzięki czemu ich motywacja do pracy i walki jest zawsze wysoka – ryzykują własną skórę, ale też czerpią z tego bezpośrednie korzyści.
Kopacze
W społeczności Squatów nawet młodzi adepci, zwani Kopaczami, którzy dopiero niedawno opuścili rodzinne komory głęboko pod ziemią, potrafią zaskoczyć mieszkańców kopców determinacją i żyłką wynalazców. Wprawdzie wiek czterdziestu czy pięćdziesięciu lat to dla ludzi dojrzałość, lecz wśród Squatów Kopacze uchodzą za żółtodziobów, niemających jeszcze wystarczającej biegłości w obsłudze maszyn i prowadzeniu skomplikowanych prac wydobywczych. Zazwyczaj więc przydziela się im zadania konserwacyjne, jak smarowanie przekładni, ładowanie amunicji czy uszczelnianie pancerzy w pojazdach gąsienicowych. Ta rola nie zadowala jednak wszystkich. Część młodych Kopaczy próbuje wyróżnić się w oczach doświadczonych Lordów Karty i Mistrzów Wierceń. Przynoszą oni do laageru własnoręcznie skonstruowane gadżety albo podejmują się niebezpiecznych misji rozpoznawczych, by udowodnić swoją wartość. Zdarza się, że z sukcesem – dzięki świeżemu spojrzeniu potrafią przechytrzyć lokalne zagrożenia albo zdobyć cenną wiedzę o złożach, do których nikt wcześniej nie zdołał się dostać.
Żelaznogłowi Karczownicy to zatem daleko więcej niż barwna legenda o niskorosłych górnikach skrytych w gigantycznych maszynach. Ich klany od stuleci stanowią istotną część mechanizmu gospodarczego Necromundy, choć często działają w cieniu, poza wzrokiem postronnych.
Bogactwo i niezależność klanów Squatów, pielęgnowane od tysiącleci, czynią z nich siłę trudną do złamania – i nawet największe Domy szlacheckie czy Gildie Kupieckie wiedzą, że należy z nimi współpracować, zamiast ryzykować otwarte konflikty. Squaci trwają przy swoim, złączeni wspólnym dziedzictwem Ancestral Core i dumą z ciężkiej pracy w najtrudniejszych warunkach.
To właśnie dzięki nim Necromunda wciąż przynosi kolosalne zyski Imperium – a choć nikt nie zaprosi Squatów na salony Dworu Imperialnego, wielu lordów dobrze wie, że bez nich planetę czekałby znacznie gorszy los.