Gildia Słowa: Zine

Necromunda - Chemia i używki - krwioobieg Ula

W labiryntach łańcuchów i stalowych korytarzy, w zagrzybionych piwnicach i mrocznych bramach osad, narkotyki pełnią rolę nie tylko dostawców przyjemności, lecz często decydują o przetrwaniu i sukcesie w bezwzględnych wojnach gangów. Wspomagacze mogą dać chwilową ulgę od wszechobecnej brutalności lub przemienić niepozornego człowieka w krwiożerczą bestię.

W kolejnych akapitach przyjrzymy się najsłynniejszym (i najbardziej niesławnym) środkom odurzającym, które sprawiają, że potyczki stają się bardziej śmiercionośne, a codzienność – choćby na moment – znośniejsza.

DOSTAWCY

Wspomagacze na Necromundzie są równie pospolite jak wszelkiego rodzaju broń. Jednak ich pozyskanie w większych ilościach wcale nie jest proste. Przyczyna leży w bezustannych wojnach, jakie toczą między sobą Narco Lordowie, chcący zagarnąć jak największy kawałek rynku. Kolejnym utrudnieniem jest ochrona interesów Gildii Kupieckich, które pilnie strzegą swoich monopoli, a także okresowe naloty zlecone przez Lorda Helmawra, pragnącego zachować pozory ładu.

Mimo tego całego chaosu, popyt na używki nie maleje – gangi wykorzystują Frenzon czy ’slaught do podsycania bitewnego szału, a klasy robotnicze z pod-uli sięgają po kalmę lub obscurę, by uciec od codziennej gehenny. Chemikalia stanowią również łakomy kąsek dla przemytników, bo zysk z ich sprzedaży może być astronomiczny.

ŚRODKI

FRENZON

Frenzon to prawdziwie mordercza kompozycja, łącząca w sobie takie narkotyki bojowe jak stimm, spur czy ’slaught. Substancja ta obleka użytkownika szaleństwem, zamieniając go w bezlitosny mechanizm eksterminacji. Wywołuje stan, w którym nie istnieje nic oprócz chęci zabicia przeciwnika – żaden strach czy wahanie nie jest w stanie przebić się przez żądzę rozlewu krwi.

W imperialnych legionach karnych czy formacjach niewolniczych Frenzon funkcjonuje jako metoda kontroli: dowódcy rozlewają go wśród wojowników niczym komunię, by ci służyli im ślepym posłuszeństwem. Zdarza się, że liderzy gangów używają Frenzonu, by nakręcić żółtodziobów lub jednorazowych zabijaków. Jednak każdemu, kto spróbuje Frenzonu z własnej woli, grozi nie tylko fizyczne wycieńczenie i uzależnienie, ale także wizja wiecznego zatracenia w nawracających szałach.

GHAST

Ghast wyróżnia się spośród innych narkotyków tym, że wzmacnia – choć zazwyczaj w sposób niebezpiecznie nieprzewidywalny – potencjalne zdolności psychiczne użytkownika. Wystarczy nawet drobna iskra parapsychicznej wrażliwości, by ghast rozniecił ją w płomień przekraczający granice ludzkiego pojmowania. Niestety, wraz ze wzrostem mocy przychodzi utrata kontroli, co często prowadzi do katastrof – od spontanicznych wybuchów energii po niewytłumaczalne manifestacje osnowy.

Mimo to, ghast bywa szczególnie pożądany, ponieważ daje wrażenie boskiego wyniesienia w rozpaczliwym świecie kopców. Świadkowie opisują, jak niektórzy śmiałkowie, zażywając ghast, jednorazowo rozpalali w sobie moce do złudzenia przypominające techniki zaawansowanych psioników. Jednak niemal zawsze taka ścieżka kończy się szaleństwem, wypaleniem umysłu bądź stoczeniem się w otchłań uzależnienia.

ICROTIC SLIME

Icrotyczny śluz to żywy organizm wyglądem przypominający przezroczystą galaretę wielkości ludzkiej pięści. Jego ofiary, gdy śluz przyssie się do czaszki, doświadczają niezwykle silnej euforii, a zarazem powolnej konsumpcji mózgu. Niektóre gangi zezwalają, by ów śluz dokonał częściowego połączenia z ciałem wojownika tuż przed walką, zakładając, że euforyczne uniesienie wzmocni morale i przełamie ludzkie zahamowania.

Ryzyko jest jednak gigantyczne – wystarczy chwila nieuwagi, by śluz zadomowił się na stałe, unicestwiając nosiciela. W historii Necromundy nie brakuje opowieści o tajemnych rytuałach, w których genezę icrotycznego śluzu przypisywano bogom i używano istotny element makabrycznych ceremonii, dla innych będący najczystszą formę horroru.

KALMA

Kalma, nazywana też „senną chwałą”, zalicza się do rodziny środków uspokajających, które obniżają aktywność umysłową i wzmacniają błogie poczucie odcięcia od brutalnej codzienności. Egzekutorzy w miastach-kopcach często korzystają z niej, podając ją więźniom i wrogom, by sprawnie ich przetransportować bez ryzyka wszczynania buntu.

Poza oficjalnymi zastosowaniami, kalma cieszy się popularnością wśród robotników i rezydentów dolnych poziomów, pozwalając im choć na moment zapomnieć o śmierci czającej się w ciemnych zaułkach. Dla niektórych jest wybawieniem od bólu egzystencji, dla innych – rozgrzeszeniem z rezygnacji. W zależności od osady, kalma może uchodzić za drogocenne błogosławieństwo albo zdradziecką truciznę prowadzącą do społecznego marazmu.

OBSCURA

Obscura to narkotyk, który obdarza użytkownika zmysłowym transowym uniesieniem. W tym marzycielskim stanie rzeczywistość zdaje się rozpływać, a najbardziej posępne zaułki umysłu wypełnia błoga iluzja wolności. Problem zaczyna się jednak, gdy euforia mija – zazwyczaj następuje przygnębienie tak silne, że jedynym wyjściem pozostaje kolejna dawka.

Z uwagi na ten cykl, wiele osób osuwa się w spiralę uzależnienia, zaprzepaszczając wszystko, co stanowiło o ich człowieczeństwie. Plotki w pod-ulu głoszą, że obscura może być nie tylko odurzającą mgłą, lecz i bramą do kontaktu z mrocznymi siłami Chaosu. Niektóre subkultury wręcz czczą ją jako „oczyszczający dym”, który ma otwierać umysł na sekrety wszechświata.

’SLAUGHT (ONSLAUGHT)

Znany urzędowo jako Onslaught, ’slaught łączy w sobie cechy ekstremalnych stymulantów i adrenaliny pozyskiwanej z gruczołów zmutowanych szczuro-ludzi. Środek ten drastycznie wzmacnia reakcje użytkownika, spowalniając postrzeganie świata do poziomu, w którym walka zdaje się łatwiejsza, a wrogowie – bardziej przewidywalni.

Efekty nie trwają jednak długo i ceną za chwilową potęgę często stają się nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym. Oczopląs, drgawki, a nawet stałe uszkodzenie mózgu – taki los czeka wielu amatorów ’slaughtu. Niemniej i tak nie brakuje przywódców gangów, którzy serwują swym żołnierzom ten „zastrzyk wściekłości”, stawiając wszystko na jedną kartę w decydujących walkach.

SPUR

Pod wspólną nazwą „spur” kryje się szerokie spektrum stymulantów przyspieszających refleks i wzmacniających wszystkie zmysły. Działanie jest niemal natychmiastowe, lecz równie szybko ustaje – nierzadko po kilku krótkich minutach. Wojownicy uciekają się do spur, by w kluczowym momencie przechylić szalę bitwy na swoją korzyść, natomiast alchemicy i chemicy nieustannie eksperymentują z kolejnymi formułami, starając się stworzyć wersję jeszcze silniejszą i trwalszą.

Cena za taką chwilę nadludzkiej sprawności potrafi być wysoka – ciało wystawione na nagły skok wydolności szybko się wyczerpuje, a nieodwracalne szkody w układzie mięśniowym czy nerwowym nie należą do rzadkości. Dla wielu desperatów w pod-ulu nie ma to jednak większego znaczenia – lepiej zginąć w walce z honorem niż konać w powolnej męce głodu lub chorób.

STINGER MOULD

Stinger mould to unikatowy grzyb obdarzony niezwykłymi właściwościami regeneracyjnymi. Rośnie w najbardziej niedostępnych zakątkach Necromundy, gdzie śmiałkowie zapuszczają się tylko w poszukiwaniu drogocennych surowców. Dla medyków i chirurgów ten rzadki specyfik to prawdziwe błogosławieństwo – może przyspieszyć gojenie się ran i uratować życie w sytuacjach pozornie beznadziejnych.

Nic więc dziwnego, że gangi, gildie i Domy Imperialne zaciekle walczą o kontrolę nad rejonami, w których spotyka się stinger mould. Pojawiają się nawet legendy, jakoby wyjątkowo czysty grzyb potrafił przywrócić do życia osobę znajdującą się o krok od śmierci. Jednak cena, jaką płaci się za ten „cud”, bywa przerażająca – a pogoń za nim niejednokrotnie kończy się hekatombą w odciętych od świata głębiach pod-uli.

„DRUGI SORT”

W świecie, w którym nawet brudna woda potrafi kosztować fortunę, „Drugi Sort” stanowi namiastkę łatwo dostępnej używki. W butelce tej mikstury można znaleźć fermentujące odpady, odpadki z tawern, resztki grzybów, a nawet kropelkę oleju do broni – wszystko, co uda się wrzucić w imię taniej produkcji. Choć smak bywa odpychający, a ryzyko zatrucia ogromne, to jednak zaskakująco wielu ludzi sięga po Drugi Sort, traktując go jak odrobinę odwagi w obliczu codziennych lęków.

Zdarza się, że po zaledwie kilku łykach „bohater” nabiera wystarczająco animuszu, by stawić czoła wrogowi. Nadmierna konsumpcja bywa jednak zgubna – kończy się ślepotą, trwałym paraliżem lub zgonem. Mimo to, w najpodlejszych częściach ulów Drugi Sort stał się synonimem „biedackiego chleba powszedniego”, bez którego trudno wyobrazić sobie niekończące się noce w spelunach.

DZIKI WĄŻ

W odróżnieniu od Drugiego Sortu, Dziki Wąż uchodzi za względny rarytas, przeznaczony dla tych, którzy mają dość kredytów (lub znajomości), by po niego sięgnąć. Jego nazwa wywodzi się od zakonserwowanych wężowych szczątków, pływających w butelce, co dodatkowo nadaje trunkowi cierpki, gorzki posmak.

W kulturze gangów Dziki Wąż jest czymś więcej niż tylko używką – to artefakt jedności i odwagi. Powszechne są rytuały picia Węża przed decydującą bitwą, podczas których przywódca gangu otwiera butelkę w obecności towarzyszy. W ich przekonaniu jad węża uodparnia na strach i wzmacnia determinację. Tak rodzi się „wężowe męstwo” – mieszanka adrenaliny, hazardu i desperacji, będąca typowym przykładem na to, że w tym świecie każda legenda staje się rzeczywistością, jeśli tylko wystarczająco wiele osób w nią uwierzy.

W miastach-kopcach Necromundy chemia jest wszechobecna. Wspiera arystokratów w ich dekadenckich ucztach i stanowi jedyny ratunek dla dogorywających robotników. Z góry do dołu, każda iglica, każda zapomniana nora zdaje się dyszeć oparami śmiercionośnych bądź euforycznych substancji. Dla jednych to jedyna droga ucieczki przed codziennym koszmarem, dla innych – nieoceniona pomoc w walce o dominację.

#### Subscribe to my blog

#40k #Necromunda #nr-9