Najemnicy i Legendy Necromundy - Część IV

LADY HAERA W PANCERZU ŁOWIECKIM WZORU STHENIAN
Po dramatycznej ucieczce z Ula Primus i morderczej przeprawie przez jałowe pustkowia Necromundy, Lady Haera niemal straciła życie. Dotarcie do ruin Secundusa przypłaciła poważnymi ranami i wycieńczeniem, balansując na granicy śmierci. To właśnie wtedy jej brat, Tamino, odnalazł ją w głębinach przeklętego ula i otoczył opieką, a przy okazji wyjawił istnienie dawno zapomnianego oręża – broni, która mogłaby zaważyć na losach trwającej wojny z Arantianami.
Zdeterminowana, by odzyskać tron Domu Helmawra i pomścić wyrządzone jej krzywdy, Haera wyruszyła z bratem w głąb Podpiekieł – mrocznego labiryntu ruin, w których koszmar Genestealerów Malstrain splótł się z echem dawnej wielkości Secundusa. Tam, między powykręcanymi filarami i zapomnianymi korytarzami miasta, odnaleźli zaginiony, okryty legendą pancerz Spyrer. Jedna z niewielu zachowanych zbroi tego typu leżała w skorodowanej komnacie, pokryta warstwą pyłu i zdobiona jeszcze blaknącym herbem Domu Helmawra.
Przywdziewając tę zbroję, Lady Haera narodziła się na nowo. Stała się Łowczynią Sthenian – potężną wojowniczką na miarę najbardziej zabójczych legend Necromundy.
FUZJA ZBROI I WOJOWNICZKI
Pancerz Sthenian nie jest zwyczajnym warsuitem Spyrerów. Jego starożytna konstrukcja została wyposażona w rozbudowane systemy, które nie tylko chronią użytkownika, lecz także całkowicie łączą się z jego ciałem. Neuralne igły wbiły się głęboko w czaszkę Haery, wzmacniając jej refleks do granic możliwości i wyostrzając zmysły do poziomu, którego zwykły człowiek nie mógłby nawet pojąć. Wbudowane implanty pozwalają jej władać dodatkową parą kończyn, stworzoną specjalnie do obsługi broni wielofunkcyjnej i skomplikowanych mechanizmów.
Choć Sthenian niemal zupełnie zdominował ciało i umysł Haery, pozostały w nim ślady dawnego życia Trzynastej Córki Lorda Helmawra. Zintegrowano w nim fragmenty jej poprzedniej zbroi, w tym cybernetyczne czaszki-wartowników, które niegdyś unosiły jej ciężką pelerynę. Teraz wbudowane w pancerz, obserwują otoczenie dookoła, bezustannie skanując mroczne korytarze i tunele w poszukiwaniu oznak zagrożenia.
Nie przepadły również charakterystyczne oręża Haery. Zdołała odzyskać swoją włócznię energetyczną – dumny znak arystokratki Domu Helmawra – oraz miecz fazowy, powiązany z tajemniczą technologią, być może pochodzącą z czasów świetności Ula Secundus. Sthenian dodatkowo uzbroił ją w parę zabójczych szponów, przymocowanych do boków pancerza. Z tak różnorodnym arsenałem Haera może swobodnie przechodzić od ataków dystansowych do precyzyjnych, śmiercionośnych cięć w zwarciu.
BROŃ WZORU STHENIAN – WIĄZKI SKAMIENIAJĄCE
Jednak największym atutem, który wyróżnia pancerz Sthenian spośród innych warsuitów Spyrerów, są tak zwane projektory „meduzańskie”, zdolne do emitowania wiązek skamieniających. Każdy taki promień to skondensowany strumień energii, który przeładowuje nerw wzrokowy ofiary i zakłóca jej elektro-sygnały. Zarówno istoty biologiczne, jak i maszyny mogą zostać w jednej chwili sparaliżowane, ich systemy nerwowe lub obwody elektryczne tracą synchronizację. Z perspektywy Haery oznacza to beztroską chwilę na wykonanie ataku z zaskoczenia – a w walce na śmierć i życie sekundy potrafią zaważyć o zwycięstwie.
Dzięki temu morderczemu połączeniu technologii i wrodzonego okrucieństwa Haery, Łowczyni Sthenian jest kimś znacznie więcej niż tylko jedną z wielu Spyrerek. Stała się prawdziwym drapieżcą - nieuchwytna i bezwzględna.

HERMIATUS, DRUGI SYN
W cieniu dokonań Lady Haery klaruje się inna, odrażająca historia, sięgająca korzeni przeklętego Ula Secundus. Gdy heretyk Hermiatus został w końcu pojmany i stracony przez Inkwizycję za zbrodnie genetyczne na skalę trudną do wyobrażenia, jego dziedzictwo wcale nie przepadło. Obok wypuszczenia na wolność szczepu Genestealerów – który dziś znamy jako Malstrain – Hermiatus pozostawił po sobie także liczne eksperymenty, bluźniercze wzory broni i hybryd biologiczno-mechanicznych.
Dekady po upadku Secundusa, z głębin Otchłani zaczęła wypływać informacja o nowej istocie, dysponującej silną pisoniczną emanacją . Nazwana Hermiatus, Drugi Syn lub Hermiatus Odrodzony, zyskała również przydomki Syn Malstrain i Magos Hermofag. Mówi się, że powstała z genetycznych szczątków samego heretyka, wskrzeszona bądź odtworzona przez obcą siłę Patriarchy Malstrain. Jako Magos Kultu Genestealerów przyjął jeden, nadrzędny cel - kontynuowanie prac swego „pierwowzoru”.
Być może Patriarcha wskrzesił odłamek Hermiatusa, licząc, że ów potwór znajdzie lekarstwo na ciągłe mutacje Malstrainu lub że stworzy doskonalszy szczep xenos i wykuje z niego nową broń przeciw Necromundzie. Jakikolwiek jest plan tej psionicznej hybrydy, jej pojawienie się z pewnością nie zwiastuje niczego dobrego.
NIEZALEŻNOŚĆ I WOLA PATRIARCHY
Malstrain to nie tylko plugawa zaraza, lecz także zarządzany silną ręką kult, rodzący się w głębiach Secundusa. Każdy, kto wejdzie w orbitę wpływów Patriarchy, prędzej czy później ulega jego psionicznej dominacji. Jednak Hermiatus, Drugi Syn, zdaje się cieszyć pewną formą autonomii. Uznaje wolę Patriarchy, lecz funkcjonuje na uboczu, przeprowadzając daleko idące eksperymenty biologiczne i genetyczne, mające ponoć doprowadzić do ewolucji lub uszczelnienia linii krwi Malstrain.
Co więcej, w wielu raportach wspomina się, że to właśnie Hermiatus koordynuje ekspansję skażenia poza Pyłowy Mur. Coraz częstsze są przypadki, gdy gangi zainfekowane Malstrainem pojawiają się w odległych osadach, a wspomnienia ocalałych potwierdzają obecność enigmatycznej istoty w szatach przypominających strój dawnego Magosa. Każda taka wyprawa niebezpiecznie zbliża cały świat do momentu, w którym plaga okaże się nie do powstrzymania.

HAGTHOR JARLUN I ASTER FELSTURN
Nie wszystkie historie rozgrywające się na Necromundzie to opowieści o grozie i upadku. Czasem dwie różne ścieżki spotykają się w najmniej spodziewanym momencie, tworząc nieoczekiwany sojusz. Tak właśnie było w przypadku Hagthora Jarluna, jednego z ocalałych z upadku krasnoludzkiej fortecy Jardlan, i Aster Felsturn, dzielnej wojowniczki z Portu Styx.
Hagthor Po utracie rodzinnej twierdzy Jardlan, Hagthor przyłączył się do Osamotnionych Klanów Górniczych Aurum Gryn, stacjonujących w dźwigowym mieście Port Helos. Poświęcił się sztuce eksploracji, zyskując sławę najemnika gotowego zapuścić się w najgłębsze czeluście Otchłani i wyjść z nich z imponującymi zdobyczami.
Aster Z kolei Aster Felsturn, samotna ocalała z nieudanej ekspedycji, której niedoszli sojusznicy zginęli z rąk Plugawego Pomiotu, wzbudziła fascynację Hagthora swoją walecznością. Dołączyła do niego, choć początkowo traktowała jego propozycję z chłodną rezerwą. Szybko jednak zrozumiała, że ten sojusz łączy jej pragnienie przygód i zysku z pragmatyczną ostrożnością i wiedzą Hagthora.
Razem Hagthor i Aster stworzyli zespół skuteczniejszy niż jakakolwiek inna ekipa w Porcie Styx. Aster nie tylko potrafi świetnie dostosowywać się do ryzykownych warunków, ale i z zapałem modernizuje ich pojazd – Harpia – wyposażając go w nowe silniki i pancerze pozyskiwane z wraków. Hagthor, kierując się swoim krasnoludzkim rozsądkiem, dba o to, by wszelkie udoskonalenia nie przesadziły z poborem mocy i nie naraziły ich na śmiertelne awarie podczas podróży po Otchłani.
Oboje szybko zyskali w Porcie Styx reputację niezawodnych przewodników i negocjatorów. Znają tajemnice regionu, w którym wielu nie jest w stanie przeżyć nawet kilku dni. We dwoje potrafią wyprowadzić cały konwój z największej matni, co w Otchłani jest umiejętnością na wagę złota.
MADRYC HELBANE I LUGRUN
W zachodniej części strefy wykluczenia, w Porcie Grave, władzę dzierży enklawa znana jako Dzieci Iglicy. To tam mieszka Madryc Helbane – legenda wśród Przewoźników i uosobienie szalonej odwagi.
Madryc, jeszcze jako chłopiec, przeżył zawalenie się największego dźwigu w Porcie Grave, nazwanego Strażnikiem Piekieł. Gdy wszystko wokół runęło w otchłań, jemu samemu udało się wspiąć prawie trzy kilometry po zniszczonych linach. Cała społeczność uznała to za cud, a Madryc zrozumiał, że musi wypełnić swoje przeznaczenie na przeklętych terenach Otchłani.
Przez lata służył w milicji Dzieci Iglicy, zdobywając doświadczenie bojowe i dowodząc niewielkimi oddziałami. Jednak wojskowe obowiązki zaczęły mu ciążyć. Gdy lawinowo wzrósł napływ poszukiwaczy pragnących przekroczyć Pyłowy Mur, Madryc ujrzał w tym szansę na łączenie przygody, ryzyka i zysku. Rzucił dotychczasowe życie i przyjął przydomek Helbane, odnoszący się do tragedii Strażników Piekieł. Błyskawicznie wypracował renomę jednego z najbardziej brawurowych przewodników w Porcie Grave. W przeciwieństwie do wielu Przewoźników nie stoi z boku, gdy jego klienci walczą; Madryc rzuca się w wir bitwy, a zewnętrzne pancerze jego pojazdów noszą liczne ślady odniesionych zwycięstw. Podróżuje po Otchłani w towarzystwie załogi składającej się z lojalnych, choć nieco ekscentrycznych towarzyszy.
Wszystko zmieniło się, gdy Madryc spotkał Lugruna – Ogryna porzuconego przez dawnych panów w samym środku Otchłani. Ten kolosalny i prostolinijny olbrzym, kierując się instynktem, zdołał przez wiele dni unikać Malstrainu, kryjąc się wśród zgliszcz i ruin. Gdy Madryc natrafił na niego, rozpoznał w nim pokrewną duszę: uparciucha i ocaleńca, który nie poddaje się nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach.
Niespodziewanie dla wszystkich, a może przede wszystkim dla samego Madryca, wziął Lugruna pod swoje skrzydła. Ten sojusz otworzył przed nimi nowe możliwości, a zarazem skłonił Madryca do refleksji nad życiem poza murami Otchłani. Pod wpływem przyjaźni z Lugrunem, w starym awanturniku zaczęło kiełkować pragnienie, by kiedyś opuścić Port Grave i sprawdzić, co czeka w wysoko położonych dzielnicach Ula, daleko od koszmaru Malstrain.