Malediction - Londriel, Spellwarden
K rzyki, panika, łoskot, jakby świat pękał na pół - a potem cisza. Czy to przez traumę, czy przez młody wiek, Londriel pamięta z Upadku niewiele. Jedno jest pewne: jej Dziedzictwo, Arka Lamentu, obdarzyło ją łaską, która nie spotkała nikogo innego. Przechowana w magicznej stazie przez tysiąclecia i przebudzona w głębi ziem Zakonu, dziewczynka urodzona przed Upadkiem została okrzyknięta żywą świętą - choć nie przez wszystkich. Jej erisyrska natura i władza jej Dziedzictwa nad heretycką magią Liastrum postawiły ją w samym środku religijnego sporu.
Mimo to Londriel wyrosła na ucieleśnienie zakonnego oddania wyższej sprawie. Uwierzyła, że Upadek spowodowało lekkomyślne szafowanie magią - i przez Wiekuistych, i przez ich sługi. Aby taki kataklizm nigdy się nie powtórzył, świat potrzebuje strażnika: kogoś, kto połączy moc z rozwagą. Gdy jej erisyrskiego pochodzenia nie dało się już dłużej ignorować - zważywszy na więzi jej ludu z Konklawe - posłano ją na Quinvalę, do ojczyzny jej przodków. Magowie Konklawe przyjęli Londriel z otwartymi ramionami, radzi pozyskać wpływowego, choć kontrowersyjnego pionka.
Dziewczynka urodzona przed Upadkiem została okrzyknięta żywą świętą - choć nie przez wszystkich.
Pod okiem Polinore'a Londriel została mistrzynią magii Liastrum - lecz jej hardość i poczucie własnej słuszności miały zgubić i ją, i jej mistrza. Zawsze dociekliwa, odkryła o Konklawe rzeczy, które rozjuszyły ją do granic. Liastrum, zachwalane jako niewyczerpane i bezpieczne źródło magii, było dalekie od obrazu malowanego przez Nexich. Zatruwało ciało i umysł użytkowników, a co gorsza, mogło trwale uszkadzać tkankę rzeczywistości wszędzie tam, gdzie go używano. Otwarcie piętnując niedbalstwo Konklawe, Londriel ściągnęła proces na siebie i swojego mistrza; oboje skończyli wyklęci . Co gorsza, gdy ich oskarżano i skazywano, jej mistrz milczał.
„milczał” - i tym wszystko powiedział
Londriel widzi jednak w wyroku skorumpowanego sądu jedynie potwierdzenie słuszności swoich czynów. Teraz w milczeniu zmierza ku Maledykcji, szukając wiedzy o Upadku i o własnej przeszłości - by móc strzec Selejii przed tymi, którzy magię nadużywają. Siłą, jeśli trzeba. To musi być ona, rzecz jasna: widziała już koniec, czuje jego pogłos we własnej duszy. I nie pozwoli, by nadszedł ponownie.
Arka Lamentu
To Dziedzictwo jest klejnotem z błękitnego bursztynu w kształcie prostej gwiazdy - lecz jego moc jest niezaprzeczalna: ochroniło Londriel przed Upadkiem, przed setkami lat w Maledykcji, a nawet przed samym upływem czasu. Niemal osiemset lat temu jedna z pierwszych wypraw Zakonu do Maledykcji wróciła z czymś, co wzięto za znak od Wiekuistych: dzieckiem zamkniętym w trumnie z błękitnego bursztynu, Arce Lamentu. Dziewczynka zdawała się spać spokojnie, nieświadoma otoczenia ani chaosu, który nastał po Upadku. Zabrano ją do Tempras, świętego miasta, i otoczono czcią jako „Świętą w Bursztynie”. Tam Londriel spoczywała przez ponad siedem stuleci - aż pewnego dnia zawitał mag Konklawe i rozpoznał, że Arka to w istocie skrystalizowane Liastrum.
błękitny bursztyn = skrystalizowane Liastrum ↘
Choć żadna broń ani moc nie zdołały dotąd naruszyć Arki, gdy ów mag, skory zarobić na odkryciu, spróbował wykraść ją zaklęciem transpozycji, dotknięcie surowej magii Liastrum sprawiło, że kryształ pękł w gwałtownym wybuchu mocy. Po eksplozji zostały tylko krystaliczny rdzeń i erisyrskie dziecko. Od tamtego dnia - a może już od czasów sprzed Upadku - Arka jest związana z Londriel, a każda próba ich rozdzielenia kończyła się dla śmiałków katastrofą. Arka zdaje się chcieć ją chronić i dziwnie oddziałuje na wszelką magię wokół. Podczas gdy zwykłe Liastrum katalizuje czary, destabilizując tkankę rzeczywistości, Arka działa odwrotnie: wysysa moc z zaklęć, by zaprowadzać w świecie ład. Czyjakolwiek dusza została poświęcona, by zasilić to Dziedzictwo, leżało jej na sercu ocalenie świata przed chaosem magii. Trudno o lepszą nosicielkę niż Londriel.