Gildia Słowa: Zine

Malediction - Liena & Kar Mammok

Liena, Która Śni
konklawe· krew
Liena, Która Śni - art: [l.marques] SEN

Liena nigdy nie miała złudzeń co do Konklawe ani swojej w nim roli. Od pierwszych dni uczennictwa odrzuciła uczucia na rzecz bezwzględnej, zimnej logiki - widziała bowiem, jak kończą ci, którzy oczekiwali od mistrzów dzielenia się wiedzą czy odrobiny współczucia. Byli jagniętami, ślepo prowadzonymi na rzeź na ołtarzu walki mistrzów o dominację.

By uniknąć tego losu, Liena musiała zdobyć najcenniejszą z walut Konklawe: potęgę. Nie wystarczyło jednak zostać mistrzynią, wciąż podległą jednej ze Sfer. Liena chciała być Nexi - magiem o sile osobnej i niepodważalnej. Krok po kroku zdobyła zaufanie pozwalające prowadzić badania w wewnętrznych komnatach Wyroczni Molecha. To tam znalazła drogę do wyniesienia: ukrytą kryptę, skrywającą przed oczami mistrzów i uczniów szereg Dziedzictw. I ostrzeżenie, by zostawić je w spokoju.

Aby zapewnić sobie miejsce wśród Nexich, ta moc musiała należeć do niej, i tylko do niej.

liena- art: [autor l. marques]

Nie w jej zwyczaju było słuchać mądrości martwych magów. Liena drążyła dalej i odkryła, że jedno z tych Dziedzictw potrafi samo wytwarzać Liastrum: małe, lecz niewyczerpane źródło mocy. Oto przełom, który miał ją wynieść ponad innych - ale i taki, jaki łatwo odebrać. Aby zapewnić sobie miejsce wśród Nexich, ta moc musiała należeć do niej, i tylko do niej. Liena wszczepiła sobie Dziedzictwo w ciało, stając się zarazem jego panią i nosicielką. Stała się żywym Dziedzictwem .

DZIEDZICTWO Liena nie doceniła niszczącego wpływu Liastrum, a Dziedzictwa - z jej własnej woli - nie dało się już z ciała usunąć.

Nigdy więcej nie musiała żebrać u Rady o przydział Liastrum: miała go w sobie tyle, ile zapragnęła, płynącego we własnych żyłach. Lecz im bardziej rosła jej moc, tym bardziej wymykała się spod kontroli. Liena nie doceniła niszczącego wpływu Liastrum, a Dziedzictwa - z jej własnej woli - nie dało się już z ciała usunąć. Zrozpaczona pojęła, że czeka ją los gorszy od śmierci.

Wyczerpawszy wszystko, co miały do zaoferowania archiwa Konklawe, zwróciła się ku tradycjom obcym i słabo zbadanym. Słyszała opowieści o tym, jak magia Pierwotnej Krwi oczyszcza rany ze skażenia Liastrum - i jak dusze ich wojowników żyją dalej w konstruktach z gliny i ciała. Zawarła pakt z szamanem i, łącząc wiedzę Konklawe z dziwną magią Pierwotnej Krwi, zapadła w głęboki sen wewnątrz pierwotnej gliny.

Kar-Mamok

Selejia zna wiele tradycji magicznych, każdą z własnymi obrzędami i mocami. A jednak to Pierwotna Krew, dzieci Ymiris, włada surową, pierwotną magią Wszechmatki - samą esencją świata. Tą mocą potrafią tchnąć nowe życie w śmiertelnie rannych pobratymców: lepiąc monstrualne golemy z pierwotnej gliny i ciał braci oraz sióstr, szamani zachowują w nich dusze, by ich siła trwała dalej. Konstrukty te stają się bezmyślnymi sługami, posłusznymi woli szamana. Golemy rodzą się jednak z konania, gdy umysł jest już w szponach śmierci. A gdyby istniał sposób, by zachować umysł i wolę?

Kar-Mamok JAWA

Zawierając pakt z Lieną, szaman spodziewał się, że pierwotna glina wchłonie jej ciało, a ona stanie się jednością z golemem: bezmyślną kukłą jak wiele innych - taką, która da mu nieograniczony dostęp do Liastrum. Ku jego zdumieniu Liastrum sączące się z jej ciała wstrzymało przemianę: utworzyło powłokę, która ochroniła Lienę przed wchłonięciem przez ulepioną z krwi glinę. Jej ciało i poczucie własnego „ja" ocalały, a ona sama, spoczywając wewnątrz Kar-Mamoka, zapadła w stan śpiączki.

To rzecz niesłychana nawet wśród Pierwotnej Krwi: Kar-Mamok powinien być tylko skorupą.

Śpiąc, Liena ma umysł rozdarty między rzeczywistością, którą żyje jej więzienie z ciała, a krainą własnych snów. Na jawie w pełni włada Kar-Mamokiem; gdy jednak zapada w sen, golem zaczyna przejawiać własną tożsamość i buntuje się przeciw jej woli w drobnych sprawach. To rzecz niesłychana nawet wśród Pierwotnej Krwi: Kar-Mamok powinien być tylko skorupą. Z Lieny wciąż sączy się Liastrum, przyciągając magów chętnych do wspólnej wędrówki. Mogą do woli czerpać z jej mocy - o ile przybliżają ją do celu.

Od najlichszego rolnika po największego z Nexich - przeciwności odwiedzają każdego. Lecz tylko prawdziwi mistrzowie potrafią przekuć własne cierpienie w narzędzie zwycięstwa. Uwięziona w ulepionym z krwi golemie zwanym Kar-Mamok, z tajemniczym Dziedzictwem zatruwającym ciało i umysł, Liena podda swoją wolę próbie, przeczesując Maledykcję w poszukiwaniu drogi do wyzwolenia. Z pomocą niezłomnej ochrony golema i własnego potężnego Liastrum zrobi wszystko, by odzyskać władzę nad swoim losem.

. . .
Tylko prawdziwi mistrzowie potrafią przekuć własne cierpienie w narzędzie zwycięstwa.
ML/NR13

#Malediction #nr-13