Gildia Słowa: Zine

Iron Kingdoms - Widowmakers: Strzelcy wyborowi Khadoru

ALT TEXT TU

„Oficer opuścił powoli swoją lunetę i odetchnął głęboko. Las Thornwood był dziś wyjątkowo spokojny. Może nawet nieco zbyt spokojny, na co zwrócili uwagę jego dwaj sierżanci, ale kto by się tam przejmował zabobonami… Osiemset metrów dalej, odziana w długi płaszcz postać powoli uniosła karabin do ramienia. Wdech, wydech, uspokojenie serca, zgranie celownika. Katya - strzelec wyborowy korpusu Widowmakers nie nienawidziła oficera. Nie znała jego imienia, w sumie nawet jej to nie obchodziło. Wydech, lekkie ściągnięcie cyngla, odrzut - kolejny dzień na froncie.”
Kiedy ludzie wyobrażają sobie typowego strzelca Widowmakers, mają przed oczami samotnego mściciela, przedzierającego się przez zaspy i brnącego przez zarośla w kierunku celu. I rzeczywiście to spora część jego pracy. Jest to jednak tylko wycinek dużo szerszego obrazu tej elitarnej jednostki, na który składa się doktryna, ideologia oraz mordercze szkolenie. Postronni obserwatorzy nie widzą też, lub nie chcą dostrzec, coraz większych pęknięć, które pojawiają się na monolicie etosu służby wychowanków Akademii Kolova.

Kandydaci do korpusu są werbowani z każdego zakątka kraju i jedynym kryterium naboru są ich umiejętności strzeleckie. Syn chłopa czy szlachetnie urodzony - dla rekruterów nie ma to znaczenia. Jeśli tylko żołnierz jest w stanie zdać wyśrubowany egzamin wstępny, natychmiast jest kierowany na dwanaście miesięcy katorżniczego przygotowania w Volnigradzie - w słynnej akademii Kolova.


„Akademia Kolova - niepodpisany dziennik znaleziony w wycofanych z użytku koszarach:

Obudzili nas o trzeciej w nocy. Śnieg po kolana. Instruktor Darilov postawił monetę na słupku czterysta metrów dalej i kazał do niej strzelać. Meyev nie mógł opanować drżenia rąk -nie wiem czy z zimna czy ze zwykłego wyczerpania. Pudło. Darilov nie powiedział ani słowa, po prostu wziął listę i przekreślił jego nazwisko. Jedenaście miesięcy pracy - wymazane jednym pociągnięciem ołówka. Nie widzieliśmy go więcej. Reszta z nas strzelała po tym o niebo lepiej. Zabawne, jak to działa.”


Ci którzy przetrwają Akademię, mogą się uważać za elitę armii Khadoru. W dniu promocji otrzymują swój własny, robiony na specjalne zamówienie karabin Vislovskiego. To elegancka, świetnie wykonana broń - każdy egzemplarz jest starannie selekcjonowany przez rusznikarzy i kosztuje małą fortunę. To właśnie dzięki nim, Widowmakerzy są w stanie z taką precyzją trafiać w nawet najbardziej oddalone i niewielkie cele. Osłona cortexu, przewody parowe, wystający z okopu fragment hełmu - to co dla wielu żołnierzy jest niemożliwym strzałem, dla tych ludzi jest ledwie rozgrzewką przed prawdziwymi wyzwaniami.

Khadorscy snajperzy starają się nigdy nie marnować cennej kuli oraz zdradzać skrzętnie maskowanych pozycji dla błahego celu. Ich głównym zadaniem jest siać chaos i terror w szeregach wroga. Zabijanie oficerów, unieruchamianie najgroźniejszych maszyn, eliminacja kluczowych mechaników zajmujących się sprzętem wojennym przeciwnika. Nadrzędnym celem jest wywołanie paniki, dezorganizacji, by główne uderzenie własnej armii trafiło w sam środek chaosu.

Pomiędzy akcjami bojowymi, Widowmakerzy służą za oddziały rozpoznawcze. Badają teren wroga, rozpoznają jego pozycje, zastawiają pułapki na patrole i kurierów. Czasem zdarza się, że zostają delegowani do wyeliminowania szpiega lub grupy przemytniczej. W najgorszym wypadku stanowią ostatnią linię obrony - osłaniają odwroty, umożliwiają ucieczkę reszcie sił, opóźniają postępy przeciwnika. Często za cenę swojego życia, kupują cenne godziny oficerom, by ci mogli naprędce sformować nową linię obrony. Ich zadaniem jest również upewnić się, że żaden wyższy stopniem oficer Khadoru nie trafi w ręce przeciwnika jako jeniec.


„To nie morderstwo. Tak przynajmniej wbijają nam do głowy w Akademii i gdzieś w okolicy czwartego miesiąca szkolenia przestajesz się spierać w tej sprawie. Blisko końca, gdzieś w ósmym miesiącu nawet zaczynasz w to wierzyć, a w dniu promocji uważasz to za swój święty obowiązek. Kula z karabinu towarzysza jest aktem łaski w porównaniu z tym, co robią pojmanym jeńcom te świnie z Cygnaru. Nie mówię już nawet o tych fanatykach z Protektoratu - oni wypalają oczy, ucinają ręce i puszczają taką kalekę spowrotem. Przynajmniej tak słyszałem.”

Yorif Gregorovich; Kadet Akademii Kolova


Strzelcy rywalizują ze sobą, kto wykręci lepszy „wynik” i uczyni wdowami więcej kobiet i mężczyzn po przeciwnej stronie frontu. Najbardziej doświadczeni mają na swoim koncie dziesiątki, a może nawet setki ofiar. Ta ponura rywalizacja doskonale sprawdziła się podczas starć z siłami Infernali - morderczy wyścig o to, kto na swoje konto zapisze więcej zdrajców oraz liderów kultów, wymiernie przyczynił się do zażegnania tego straszliwego zagrożenia. Jedną z chwalebnych kart jest na pewno obrona Pałacu Stasikova, gdzie grupa snajperów dzień i noc odpierała szturmy fanatyków, eliminując ich liderów jeden po drugim. Jeszcze długo po wojnie, niewielkie oddziały Widowmakerów tropiły niedobitki Infernali po całym Khadorze. Wraz z nieregularnymi oddziałami Kossytów i straszliwymi Manhunterami osaczały bandy i dokonywały krwawych egzekucji.
Na osobną wzmiankę zasługują najbardziej doświadczeni i utytułowani snajperzy, posługujący się karabinami Vanar Liberator. Po polu bitwy poruszają się niczym duchy, polując tylko na absolutnie najważniejsze cele - wrogich Warcasterów, wyższych oficerów i generałów. Są ekspertami w dziedzinie sztuki wojennej i zawsze wiedzą gdzie uderzyć, by spowodować totalny kolaps struktury dowodzenia przeciwnika.
Oficjalnie członkowie korpusu nie mogą być wykorzystani jako wewnętrzne siły „porządkowe”. Niestety coraz częściej słychać plotki, że niektórzy z najzdolniejszych strzelców, za cel obrali nie wrogich Warcasterów, a inne, znacznie bliższe cele. Uciszanie opozycji politycznej, porachunki gangów, skorumpowany kayazy, który zapomniał czym jest miłość do Ojczyzny znaleziony martwy z olbrzymią dziurą w głowie. Plotki te zdają się wypływać głównie z wolozkya zarządzanych przez Wielkich Książąt, którym nie w smak jest klękanie przed Cesarzową. Wydają się testować oni, jak daleko mogą się posunąć zanim wywoła to reakcję dworu, a Widowmakerzy są jednym z ich licznych narzędzi.

Nie dziwi więc, że w niektórych miejscach Imperium, wychowankowie Volnigradu nie są już witani jak bohaterowie. Czyny popełniane na froncie, nieważne jak straszliwe, zawsze znajdą zrozumienie u przyzwyczajonych do surowości obywateli Khadoru. Działania skierowane do wewnątrz, to jednak zupełnie inna sprawa, która nie spotyka się z aprobatą. Nic więc dziwnego że wielu spośród Widowmakerów decyduje się porzucić służbę. Niektórzy decydują się na najbardziej ekstremalne rozwiązania, przyłączając się do grup przestępczych i bandyckich partii. Składają się one dość często z byłych żołnierzy, którzy w poszukiwaniu wolności lub zysku, zerwali się z armijnego łańcucha.


Widowmakerzy wiedzą jaki los ich czeka już od momentu, kiedy po raz pierwszy dotkną słynnego karabinu Vislovskiego. Znienawidzeni przez wroga, wykorzystywani do brudnych, wewnętrznych porachunków. Coraz częściej zadają sobie pytanie, czy tak właśnie ma wyglądać ich walka za Ojczyznę? Za co lub za kogo mają tak naprawdę oddawać swoje życia?

Interesują Cię inne artykuły z uniwersum Iron Kingdoms? Czytaj →

Źródła: Forces of Warmachine: Khador Command

Iron Kingdoms RPG: Widowmakers

#### Subscribe to my blog

#iron kingdoms #khador #nr-12 #warmachine