Gildia Słowa: Zine

Iron Kingdoms - Armia Khadoru: Część I

ALT TEXT TU

Imperium Khadoru wyrasta z dziedzictwa dumnych wojowników. Tworzą je zahartowani, nieugięci mężczyźni i kobiety, których spaja wspólna ambicja ich cesarzowej. W Khadorze szacunek dla żołnierza sięga głęboko - zapał bojowy i obowiązkowa służba wojskowa pozwoliły cesarstwu zmobilizować ogromną część ludności. Nieprzerwana modernizacja armii i rosnący potencjał przemysłowy uczyniły z niego jedno z wielkich mocarstw zachodniego Immorenu. Ostatnie triumfy - inwazja i okupacja Llael, wyparcie cygnarskich obrońców z Thornwood - pomnożyły strach i respekt, jakie zimowa armia wzbudza na całym kontynencie.
Khadorska machina wojenna uczyniła w ostatnim czasie olbrzymi skok. Artyleria dalekiego zasięgu zyskała nowe możliwości, warjacki stały się groźniejsze niż kiedykolwiek, a wybitni dowódcy - z Najwyższym Kommandantem Gurvaldtem Iruskiem na czele - wnieśli geniusz taktyczny i organizacyjny, który odmienił oblicze armii. Podbój Llael okazał się dla wojska prawdziwym skarbem: Khador zdobył niezbędne zaopatrzenie i technologie. Przejęcie i splądrowanie posiadłości Zakonu Złotego Tygla dostarczyło ogromnych zapasów alchemicznych, w tym cennego proszku wybuchowego i innej przydatnej broni. Cały llaelski przemysł znalazł się w rękach zdobywców, skoncentrowany głównie w Laedry i dawnej stolicy, Merywynie.

Modernizacja khadorańskiej armii wymagała głębokich przeobrażeń - nie tylko technologicznych, lecz przede wszystkim ideologicznych. Wszystkie współczesne potęgi militarne Żelaznych Królestw musiały dostosować się do nowej epoki, ale Khador stał przed najtrudniejszym wyzwaniem: najdłużej zakorzenionymi tradycjami i najgłębszymi barierami wewnętrznymi. Cygnar, Ord, Llael, a później Protektorat Menoth miały ten przywilej, że rodziły się jako nowe narody, wznoszone od podstaw. Tymczasem prawo i doktryna wojskowa imperium tkwiły głęboko w dziedzictwie starożytnego Imperium Khardyjskiego.

W ostatnich latach Cesarzowa Ayn Vanar przyniosła krajowi wyjątkową jedność - ale nie zawsze tak bywało. Przed nastaniem dynastii Vanarów, armia tkwiła w stagnacji, a kolejni władcy nie mieli ani wizji, ani woli, by nadążyć za zmieniającymi się wymogami sztuki wojennej.


Jeszcze zanim na wybrzeżach Immorenu pojawili się Orgothowie - w czasach, gdy Imperium Khardyjskie jednoczyło północne plemiona mieczem, lancą i ogniem - te surowe ziemie dzieliły się na terytoria zwane wolozkya. Każde z nich uważało się za suwerenne królestwo i jedynie niechętnie uznawało władzę khardyjskich zdobywców. Nawet kiedy potężni władcy tych krain zrzekli się panowania i przyjęli zwierzchność imperium, kurczowo trzymali się roszczeń do wyjątkowego statusu i królewskiej krwi. Niegdyś zwano ich królami, lecz u schyłku Imperium Khardyjskiego przylgnął do nich tytuł „wielkich książąt” - podkreślający ich lenną zależność od khardyjskiego cesarza bądź cesarzowej. Tradycja ta odżyła po podpisaniu Traktatów Corvijskich, gdy Khador powstał jako nowe państwo: wielcy książęta powrócili jako najwyższa warstwa arystokracji, wciąż jednak podporządkowana suwerenowi.

Po długich stuleciach orgothyjskiej niewoli, elity rządzące Khadoru stanęły przed trudnym dziedzictwem kulturowego rozbicia i niepewności. Zarówno zwykli ludzie, jak i szlachta garnęli się do wszelkich symboli przywołujących dawną chwałę Imperium Khardyjskiego. Zachowane dokumenty dotyczące ustroju dawnego imperium były jednak niekompletne i chaotyczne. Jedną z kwestii, która pozostała nierozstrzygnięta, był precyzyjny sposób weryfikowania i zatwierdzania linii sukcesji władców. Stare prawa głosiły, że suweren musi wywodzić się z rodów rządzących wolozkya, lecz poza tym zastrzeżeniem przepisy okazywały się zadziwiająco mgliste.

Nikt nie potrafił jednoznacznie rozstrzygnąć, czy wszystkie „królewskie” rody są równo uprawnione do tronu, czy też istnieją bardziej rygorystyczne ograniczenia zawężające to prawo do wybranych - a może nawet jednego jedynego rodu. Niektórzy upierali się, że liczyć się powinny wyłącznie pierwotne khardyjskie wolozkya, nie zaś później podbite ludy - Umbreańczycy, Skirowowie czy Kossici. Nie było też jasne, czy wielcy książęta jako ciało zbiorowe posiadają jakiekolwiek formalne prawo do zatwierdzania koronacji. Ta niepewność stała się zarzewiem niezliczonych waśni i dziesięcioleci wewnętrznych sporów, które wybuchły niemal natychmiast po powstaniu Khadoru.


Umbreański Wielki Książę Vladin Tzepesci przejął władzę i zasiadł na tronie w 209 AR - zaledwie siedem lat po Traktatach Corvijskich. Opłacani przezeń uczeni głosili, że ród Tzepescich jest najznamienitszy i najściślej spokrewniony z ostatnimi cesarzami khardyjskimi, opisywanymi jako „władcy koni zrodzeni z gleby wschodnich równin”, którzy woleli rządzić ze wschodniej stolicy, Starej Korski, zamiast z Korska na zachodzie. Oponenci kwestionowali tę interpretację i przywoływali dawniejszą epokę, gdy Tzepescowie oderwali Umbrey od imperium, rozpętując tym samym Wojny Władców Koni. Opozycja nie zdołała zebrać sił wystarczających, by stawić Vladinowi czoła, a najgłośniejsi krytycy padli ofiarą skrytobójców. Ród Tzepescich dzierżył władzę królewską przez następne sześćdziesiąt lat, przekazując koronę trzem kolejnym dziedzicom - ale ich panowanie nigdy nie przestało budzić kontrowersji.

Dziesięciolecia rządów Vladina, Gezy i Levasha Tzepescich naznaczył wewnętrzny zamęt i nieustające waśnie.

Najwybitniejszym z tej trójki okazał się Levash Tzepesci, który przez ponad trzydzieści lat - od 236 do 272 AR - trzymał Khador żelazną ręką. Znany jako „Levash Kat”, pragnął zjednoczyć naród, wzniecając wojnę z południowymi sąsiadami. Jego plan był prosty i brutalny: rozbić słabsze armie bezlitosną siłą nowo zbudowanych khadorańskich kolosaów. Początkowe kampanie przeciw Llael i Ordowi przyniosły sukcesy, lecz rachuba Levasha zachwiała się, gdy do wojny przystąpił Cygnar - ze swoimi własnymi kolosami. Wojny Kolosaów, toczące się w latach 250–257 AR, okazały się dla Khadoru kosztowną i upokarzającą klęską. Surowe warunki pokojowe zmusiły Levasha do demontażu nie tylko jego potężnych kolosaów, ale i fabryk w Korsku, które je produkowały. Cios ten zdruzgotał narodową dumę i potęgę militarną, skazując kraj na lata słabości.

Levash słynął z tyranii - źle traktował zarówno najwyższych wasalów, jak i zwykłych poddanych. Jego wojny niosły rujnujące podatki i przymusowy pobór. Rywalizujący wielcy książęta - spragnieni obalenia dynastii Tzepescich i osadzenia na tronie nowej krwi - niestrudzenie wyolbrzymiali jego przewiny. Pod koniec panowania Levasha jego ród był powszechnie znienawidzony. Sam Levash przeżył liczne zamachy i umarł ze starości - a wrogowie uparcie przedstawiali ten fakt jako dowód mrocznych paktów z siłami nieczystymi. Od tamtej pory ród Tzepescich nieodmiennie otaczała aura pogłosek o czarnoksięstwie, mrocznych kultach i niecnych spiskach - choć wśród wschodnich Umbreańczyków cieszył się romantyczną czcią.


Dmitry Dopatevik obalił dziedziców Tzepescich w 272 AR i jako pierwszy władca Khadoru przyjął tytuł króla. Król Dmitry podjął kroki, by nadać monarchii khadorańskiej bardziej formalny kształt - odrębny od tradycji dawnego imperium, choć z nią powiązany. Mimo tych wysiłków rody wielkich książąt, zwłaszcza te z ludnych środkowych i południowych terytoriów, nadal spierały się zajadle o prawa do sukcesji. Nazwy rodzin kontrolujących poszczególne wolozkya zmieniały się z biegiem wieków, lecz każda powoływała się na pokrewieństwo z jednym lub drugim ze starych cesarzy khardyjskich.

Dopiero wieki później, po horrorze rządów nekromanty-króla Ivana Vladykina Szalonego, władzę nad khadorańskim tronem przejęła stabilna dynastia. Mikhail Vanar, który w 459 AR poprowadził siły obalające nekromantę w zamachu stanu, niechętnie przyjął koronę. Khador wkroczył wówczas na drogę znaczących reform i postępu - proces, który osiągnął szczyt wraz z wstąpieniem na tron Cesarzowej Ayn Vanar.

Choć skuteczność poszczególnych Vanarów po Mikhailu bywa przedmiotem sporów, w całym Khadorze panuje powszechne przekonanie, że to właśnie ta dynastia zapoczątkowała erę sukcesów i dobrobytu. Legenda Vanarów jest tak potężna, że trudności pierwszych członków rodu zostały w dużej mierze wymazane z pamięci zbiorowej. Co więcej, jedyna przerwa w ich panowaniu uchodzi powszechnie za dowód boskiego prawa do rządzenia. To właśnie za rządów menickiego króla Ruslana Vygora, w latach 499–511 AR, Cygnar pokonał Khador w Pierwszej Wojnie Thornwood. Ta klęska utwierdziła wielu Khadoranów w przekonaniu, że powierzenie korony komukolwiek spoza rodu Vanarów wróży nieszczęście.

Najsławniejszym i najukochańszym z Vanarów był Król Ivad, zwany „Królem Ludu”, który w 546 AR zniósł pańszczyznę. To on zaszczepił w narodzie ideę, że Khador odrodzi się jako wielkie imperium, godny spadkobierca chwały dawnych czasów. Jego wnuczka, Ayn Vanar, miała wreszcie urzeczywistnić to marzenie - budując na fundamencie dzieła swego dziadka, a potem regenta Simonyeva Blaustavyi, który sprawował władzę do jej pełnoletności. Ayn ostatecznie przypieczętowała swoją pozycję w 606 AR, po pomyślnym podboju Llael, koronując się na cesarzową Imperium Khadoru.


Niezależnie od popularności dynastii Vanarów, wielcy książęta wolozkya pozostają potężnymi arystokratami, z których każdy dysponuje poważnymi wpływami w stolicy. Ich rola w sprawowaniu władzy zmieniała się na przestrzeni stuleci, lecz wciąż zachowują wyjątkowe przywileje i traktowani są niemal jak dalsza rodzina królewska. Wśród tych przywilejów jest prerogatywa gromadzenia lenników i wyposażania ich na wojnę. Wielu wielkich książąt dobrowolnie zrzekło się tego prawa, oddając wasalów pod zwierzchność suwerena - zachęcając ich do służby w szeregach Armii Khadoru na stanowiskach oficerskich. Inni zachowali militarne tradycje jako kwestię rodowej dumy.

Władca imperium tradycyjnie nadaje tym wielkim arystokratom wojskowe zaszczyty i rangi stosowne do ich pozycji. Część wielkich książąt i ich najwyższych wasalów piastuje stanowiska kommandantów i kommanderów w Armii, nawet jeśli większość z nich rzadko bierze bezpośredni udział w działaniach bojowych. Niektórzy noszą te tytuły jedynie dla prestiżu, powierzając faktyczne dowodzenie starannie dobranym podwładnym.


Mimo ogólnej zgody, jaką te rozwiązania przyniosły, cesarzowa doskonale zdaje sobie sprawę, że dostatecznie ambitny wielki książę mógłby zagrozić jedności narodu. Jedynie arystokraci najwyższej rangi byliby w stanie wysunąć wiarygodne roszczenia do jej tronu - a ród Tzepescich od dawna rywalizuje z Vanarami i nigdy nie cieszył się pełnym zaufaniem korony. Umbreańska szlachta wielokrotnie przedkładała lojalność wobec wielkich książąt Tzepescich nad posłuszeństwo prawowitemu suwerenowi. W stolicy nie brakuje arystokratów przekonanych, że Tzepescowie nigdy nie porzucili ambicji zasiadania na tronie.

Na przestrzeni lat rywalizujący wielcy książęta i inni doradcy polityczni wzywali zarówno regenta Simonyeva Blaustavyę, jak i Cesarzową Ayn do pozbawienia Tzepescich władzy i przekazania ich wolozkya w inne ręce. Drastycznego kroku jednak nigdy nie podjęto - taki dekret mógłby rozbudzić falę poparcia dla Tzepescich na wschodzie, gdzie ród zachowuje ogromne wpływy i otoczony jest niemal legendyczną czcią. Sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej w ostatnich dziesięcioleciach, odkąd obecny wielki książę Tzepesci, Vladimir, objawił talent warcastera i poświęcił się służbie w armii oraz nieocenionemu mentorstwu młodych, obiecujących warcasterów. Mimo tych pozornie szlachetnych czynów, kwestia lojalności Tzepescich wróciła na pierwszy plan po zajęciu Llael - co zjednoczyło ziemie niegdyś zwane Umbrey. Kilku wschodnich wielkich książąt sprzymierzyło się tymczasem pod sztandarem Tzepescich, a świadomość odradzających się umbreańskich nastrojów wzbudza w Korsku rosnący niepokój.

Bliżej frontu Vladimir Tzepesci buduje sobie zgoła inną reputację pośród tych, którzy walczyli u jego boku. Nazywają go Mrocznym Bohaterem i wiedzą, że dokonał czynów niezwykłego heroizmu, wielokrotnie narażając życie w starciach z wrogami Khadoru. Widzieli, jak cierpiał, by ocalić ich życie. Nawet najzagorzalsi przeciwnicy Vladimira nie ośmieliliby się kwestionować jego odwagi - choć mogą żywić wątpliwości co do jego dalekosiężnych zamiarów.


Ostatni polityczny manewr cesarzowej zdawał się przecinać ten gordyjski węzeł raz na zawsze. Ayn Vanar zjednoczyła wschodnią i zachodnią Umbrey pod rządami Wielkiego Księcia Vladimira Tzepesciego. Umbreańczycy od pokoleń uchodzili za buntowników, a Tzepescowie - za głównych pretendentów do tronu. Dekret cesarzowej uczynił Umbrey największą i najpotężniejszą prowincją - wolozkya - w całym Khadorze, lecz jednocześnie spacyfikował agitatorów niedostatecznie lojalnych wobec korony. Na zjednoczone wolozkya nałożono odpowiedzialność za obronę własnych ziem, stawiając hartowanych Umbreańczyków twarzą w twarz z nadciągającą Północną Krucjatą Protektoratu Menoth. Posunięcie to uwolniło zarazem znaczną część sił zbrojnych do walki na innych frontach - w tym do wzmocnienia południowej granicy z Cygnarem.

Wkrótce po zjednoczeniu Umbrey ogłoszono zaręczyny cesarzowej z Wielkim Księciem Vladimirem Tzepescim - wieść, która wstrząsnęła korytarzami korskiego dworu. Związek ten rokuje połączenie dwóch najpotężniejszych linii królewskich Khadoru i daje nadzieję, że ich potomkowie będą darzeni jednaką czcią zarówno przez Umbreańczyków, jak i przez resztę narodu. Ród Tzepescich od wieków podejrzewano o skrywane aspiracje do korony - małżeństwo powinno położyć temu zagrożeniu kres. Ujarzmiając głosy sprzeciwu we własnym imperium, Ayn Vanar przygotowała je na dalsze podboje.


Obok suwerena i wielkich książąt w ostatnich dziesięcioleciach wyrosła trzecia siła, coraz wyraźniej kształtująca polityczny krajobraz Khadoru: kayazy. Ta klasa zamożnych mieszczan, zwanych „kupieckimi książętami”, ma długą historię, lecz zarówno jej wpływy, jak i znaczenie gwałtownie wzrosły po zniesieniu pańszczyzny przez Króla Ivada. Zalicza się do niej każdego, kto zgromadził majątek i wpływy - niezależnie od tego, czy prowadzi legalne interesy, czy kontroluje przestępcze przedsięwzięcia. Bogactwo kayazy okazało się niezbędne do finansowania kluczowych przedsięwzięć przemysłowych, na których zależy koronie i armii, co z kolei przekłada się na polityczne wpływy. Kayazy żywią urazę do dominacji wielkich książąt i pozostałej szlachty, pracując na rzecz umocnienia własnej pozycji i jednocześnie pomniejszając znaczenie tych, których uważają za relikty minionej epoki. Napięcie na tle klasowym jedynie narasta, w miarę jak ciężar wojny coraz dotkliwiej obciąża kayazy - a ci zamierzają zebrać należne im plony w ten czy inny sposób.

Cesarzowa

W Khadorze wszelka władza bierze swój początek od cesarzowej. Uprawnienia Ayn Vanar są rozległe i w zasadzie nieograniczone - obejmują prawo wypowiadania wojny, stanowienia i zatwierdzania praw, wydawania rozkazów mających moc dekretu, orzekania kar za najcięższe zbrodnie, ułaskawiania skazanych przez jakikolwiek sąd, a także powoływania armii i marynarki wojennej oraz sprawowania nad nimi osobistego dowództwa.

Lud wierzy, że cesarzowa uosabia sam naród, i nazywa ją pierwichyi rodinowną - „pierwszą córą” Ojczyzny. Ayn Vanar jest przenikliwym i bezwzględnym politykiem, której ambicje sięgają głębiej niż wody Morza Khardyjskiego. Zdeterminowana, by rozszerzyć granice imperium, stworzyła nową, groźną armię - wyszkoloną w jednym celu: podboju zachodniego Immorenu. Przekonana, że jej przeznaczeniem jest władanie wszystkimi Żelaznymi Królestwami, nie cofnie się przed niczym, by urzeczywistnić tę wizję. Jej armia zdążyła już odnieść wielkie sukcesy: przejęła większość dawnych terytoriów Llael i na pewien czas wyparła Cygnariańczyków z Lasu Thornwood.

Cesarzowa ugruntowała swój autorytet w oczach ludu przez przemyślane okazywanie zarówno politycznej przenikliwości, jak i łaskawości. Cieszy się groźną reputacją - nie tylko dlatego, że surowo rozprawia się ze szlachtą gnębiącą poddanych, lecz również dlatego, że niestrudzenie wykorzenia zdradę. Z nie mniejszą wprawą radzi sobie z drażliwą kwestią różnic religijnych w rozległym imperium. Choć sama jest jawną morowanką, okazuje znaczny szacunek najwyższym wisgotom Khadorskiej Świątyni Menoth. Patronat nad obiema religiami jest przychylnie odbierany przez wielu poddanych, a wierni - zarówno menici, jak i morowanie - darzą ją miłością. Temu wizerunkowi sprzyja dobroczynność cesarzowej, która wspiera wysiłki obu wyznań w trosce o ubogich i wykluczonych.

Simonyev Blaustavya, Wielki Wezyr Khadoru

Najbliższym doradcą i pierwszym kanclerzem cesarzowej jest Simonyev Blaustavya - Wielki Wezyr Khadoru. Piastuje on najwyższy urząd z nadania cesarzowej w całym imperium i jako jedyny, poza samą władczynią, może wydawać polecenia wielkim książętom. Gdy okazuje królewski reskrypt, przemawia autorytetem cesarzowej - wówczas wszyscy, niezależnie od rangi, zobowiązani są do posłuszeństwa. Blaustavya sprawuje pieczę nad wieloma obszarami państwa za pośrednictwem rozbudowanego Ministerstwa Wielkiego Wezyra, podzielonego na osiem sekcji i stanowiącego biurokratyczne serce stolicy. Choć ministerstwo obejmuje nadzorem liczne dziedziny rządzenia, jego najbardziej osławioną komórką jest Sekcja Trzecia - Wywiadowczy Kommand Khadoru, pełniący zarazem rolę tajnej policji. Wielkiemu Wezyrowi podlega również cały khadorski aparat szpiegowski.


Cesarzowa Ayn Vanar okazała się niezwykle biegła w rozgrywaniu wszystkich tych sił na własną korzyść - wielkich książąt, kayazy, a nawet aparatu biurokratycznego Blaustavyi - niekiedy umiejętnie szczując jednych przeciw drugim. Z reguły ma powody, by stawać po stronie klasy kupieckiej przeciw wielkim rodom, które w innych okolicznościach mogłyby zagrozić jej panowaniu. Zaręczyny z Vladimirem Tzepescim, zjednoczenie Umbrey, patronat nad obiema religiami - każdy z tych ruchów to kolejna figura na szachownicy, którą Ayn Vanar gra z mistrzowską precyzją. Pozostaje pytanie, jak długo ta złożona równowaga zdoła przetrwać napór wojen, ambicji i starych urazów.

Niedawne konflikty

Spośród wszystkich wojen toczonych przez Khador żadna nie okazała się krwawsza niż zmagania z królestwem Cygnar na południu. Pokój między dwoma wielkimi potęgami militarnymi był kruchy i nietrwały - każda ze stron czekała na sposobność, by zadać przeciwnikowi druzgocący cios. Granice, które dzielą oba kraje, naznaczone są niezliczonymi polami bitew. Gdy nieumarłe hordy Cryxu rozlały się po Thornwood, Khador i Cygnar zostały zmuszone do zawarcia tymczasowego sojuszu, by wspólnie stawić czoło zagrożeniu. Ledwie jednak nieumarły wróg został rozgromiony, cesarzowa Vanar zerwała przymierze i uderzyła, wykorzystując osłabienie Cygnaru wchodzącego właśnie w drugą wojnę domową. Walki między oboma mocarstwami ciągnęły się jeszcze przez kilka miesięcy po tym, jak konflikt wewnętrzny w Cygnarze dobiegł końca koronacją króla Juliusa Raelthorne’a. Tamtejsze zamieszki ustały zbyt szybko, by Khador zdołał je odpowiednio wykorzystać, a działania w Thornwood okazały się kosztowne i bezowocne.

Kiedy Julius Raelthorne zaproponował pokój, cesarzowa wyraziła zgodę - imperium potrzebowało czasu na odbudowę rezerw i uzupełnienie uszczuplonego skarbu. Podpisany traktat potwierdzał prawa do zajętego Llaelu, z zastrzeżeniem, że prawowitemu dziedzicowi tronu llaelskiego wolno będzie upomnieć się o ojcowiznę. W zamian Khador zobowiązał się opuścić Thornwood, oddając bagienną pustkę Cygnarczykom, by ci ponosili koszty jej obrony we własnym zakresie, uwalniając tym samym skarb i armię od kosztownego zobowiązania. Cygnar zawarł ten układ w złej wierze. Gdzieś w ukryciu trzymano już dziedzica tronu llaelskiego, gotowego w odpowiedniej chwili wyprzeć Khador z Llaelu bez jednego wystrzału, za pomocą samych klauzul traktatu. Cesarzowa słusznie odmówiła wycofania wojsk - przejrzała ten podstęp i nie zamierzała ulegać tak niehonorowym sztuczkom. Cygnar odpowiedział atakiem na Riversmet i wypowiedzeniem wojny Ojczyźnie, zapoczątkowując konflikt, który narasta i rozszerza się na cały zachodni Immoren.

Choć trwająca wojna z Cygarem o losy Llaelu pozostaje głównym zmartwieniem imperium, imperium nie brakuje innych zagrożeń. Walki w Llaelu wciągnęły go nie tylko w starcia z wykrwawionymi resztkami llaelskiej partyzantki, lecz także z fanatycznymi zelotami Północnej Krucjaty. Khador oficjalnie toleruje zarówno wiarę menicką, jak i morroweńską, jednak rygorystyczna doktryna Protektoratu Menoth i jego apetyty na Llael uderzyły w khadorskie interesy - starcia między żołnierzami imperium a oddziałami Krucjaty stały się nieuchronne.

Zagrożenia ze strony dziczy to z kolei stały element życia każdego imperium obejmującego tak odludne i odległe rubieże jak Khador. Trollkińskie kriele z północy zerwały się do walki w odpowiedzi na ekspansję cywilizacji w głąb dotychczas dzikich terytoriów, a ich ataki na osadników nie pozostają bez echa. Choć każdy mieszkaniec północy to wprawiony wojownik, szczególnie ci żyjący na rubieżach cywilizacji i hartowani w ciągłym zagrożeniu, armia regularnie wysyła Żelazne Kły i Zimową Straż, by odpierały najazdy trollkińskich hord. Inne wioski padają z kolei łupem skażonych Nyss, przemierzających bezludne pustkowia i lasy w poszukiwaniu łatwej zdobyczy.

Interesują Cię inne artykuły z uniwersum Iron Kingdoms? Czytaj →

Źródła: Forces of Warmachine: Khador Command

Forces of Warmachine: Khador

#### Subscribe to my blog

#iron kingdoms #khador #nr-12 #warmachine